Piosenki
01Lament Stolarzaz „Stolarz Nie Żyje Nam”
1.Radość życia całkiem tracę,
tak ponurą mam tę pracę.
Doprowadza mnie do szału stuk i trzask.
W każdy otwór wchodzą wióry,
dusi zapach politury,
i nie zliczę, ile w palcach miałem drzazg!
Praca sen mi spędza z powiek,
a co chwilę nowy człowiek
z niecierpiącą zwłoki sprawą staje w drzwiach.
Stąd się bierze niechęć u mnie,
że choć męczę się przy trumnie,
moje dzieło i tak zaraz idzie w piach…
Ref.A ja chciałbym sklecić łódź,
płynąć hen, gdzie nic nie nagli.
Tylko wiosłem fale pruć
pod skrzydłami białych żagli! ×2
2.Z dali woła mnie nieznane,
a przekraczam tylko ścianę.
Takiej nudy nawet święty miałby dość.
Długie lata przygwożdżony
tu – do szefa, tam – do żony,
sam ich widok budzi we mnie wielką złość!
Tyle trosk na barki spadło
i mnie zgniata jak imadło.
Dłutem serce mi przebija każdy dzień.
Jak nie zajdą zmiany żadne,
sam tu w końcu trupem padnę,
więc powtarzam sobie: Życie swoje zmień!
Ref.Bo ja chciałbym sklecić łódź… ×2
02Lament Wdowyz „Stolarz Nie Żyje Nam”
1.Wracam pamięcią do tych wieczorów,
kiedy przed sobą miałam widownię.
Ciemność rozpraszał blask reflektorów,
burza oklasków grzmiała cudownie.
I gdy w powietrzu przesuwam palce,
wyobrażając sobie klawisze,
znów gram sonaty, fugi i walce,
przez chwilę nawet prawie je słyszę.
Ref.Lecz zaraz potem patrzę przytomnie,
znikają światła, scena i widz.
Bolesna prawda dociera do mnie,
że nie zostało z tego już nic.
2.Chcąc zimną izbę ogrzać choć trochę,
spaliłam w piecu kartki z nutami,
lecz to, co było dymem i prochem,
znowu wspaniałą wizją mnie mami.
I kiedy nocą spojrzenie wlepiam
w te puste kąty, mrokiem spowite,
oczami duszy widzę fortepian,
którego każdy słuchał z zachwytem.
Ref.Lecz zaraz potem patrzę przytomnie…
3.Każdy dzień zszarzał i spospoliciał.
Od dawna czuję, że czegoś brak tu.
Jakby muzykę mojego życia
ktoś bezlitośnie przerwał w pół taktu.
Lecz dziś już nie ma przy mnie nikogo,
kto by się ważył mną dyrygować!
Nareszcie mogę pójść własną drogą.
Wewnętrzny głosie, ty mnie poprowadź!
Ref.I nagle serce rośnie ogromnie
i łzy rozpaczy ocieram z lic.
Radosna prawda dociera do mnie,
że do stracenia nie mam już nic! ×2
03Lament Grabarza„A jednak kopię”z „Stolarz Nie Żyje Nam”
1.I znowu w ziemi będę dziś kopał,
choć celem nie są rzadkie metale.
Nie chcę wydobyć węgla na opał.
Drogich kamieni nie szukam wcale.
Mylisz się, sądząc, że śnię o ropie…
A jednak kopię. A jednak kopię!
2.Do ręki biorę trzonek łopaty,
by drążyć ziemię pulchną i czarną.
Nie jak ogrodnik, co sadzi kwiaty,
czy rolnik, który sieje w niej ziarno.
Nic nie uprawiam, nie mów mi „chłopie”…
A jednak kopię. A jednak kopię!
3.Nie ma pode mną ruin świątyni
i nie szła tędy antyczna droga.
Pracy badawczej tu się nie czyni.
Nie robię z siebie archeologa,
co na ciekawych odkryć jest tropie…
A jednak kopię. A jednak kopię!
4.Lecz kiedy człowiek schodzi ze świata,
w ostatniej drodze godnie mu służę.
Bo chociaż dusza do Nieba wzlata,
to ciało musi znaleźć się w dziurze.
Moknę w ulewie, cierpię w ukropie…
A jednak kopię. A jednak kopię!
5.A dziś poznałem, czym jest udręka,
gdy przyjaciela mi najbliższego
straciłem nagle, choć serce pęka,
że dół następny będzie dla niego.
On się na wiecznym znalazł urlopie…
A ja wciąż kopię. A ja wciąż kopię!
04Lament Przedsiębiorcy„Śmierć to biznes”z „Stolarz Nie Żyje Nam”
1.Kiedy człowiek jest w żałobie,
to z pieniędzmi się nie liczy,
więc wiem dobrze, że zarobię,
choćby na sprzedaży zniczy.
Tak mój zakład pogrzebowy
prosperuje znakomicie.
Wbijcie sobie więc do głowy:
Cudza śmierć to moje życie!
Ref.Śmierć to biznes!
Śmierć to biznes!
Śmierć to biznes, tak jak każdy inny!
Czemu miałbym czuć się winny?
A pochówki nie powinny
mnie bogacić,
w końcu śmierć to zwykły biznes!
2.Ktoś kierowcę już wynajął,
aby wśród cmentarnych alej
zawiózł trumnę. Psy szczekają,
a karawan jedzie dalej.
W kimś odrazę może budzi,
że interes wciąż się kręci.
Lecz spójrz na tych wszystkich ludzi,
w perspektywie – to klienci!
Ref.Śmierć to biznes!…
Kiry, świece, nekrologi…
Wieńce z szarfą, krzyże, kwiaty…
Pogrzeb jest cholernie drogi…
Przejdźmy zatem do zapłaty!
Bo w końcu…
Ref.Śmierć to biznes!…
05Lament Detektywa„Gdzie zniknął trup?”z „Stolarz Nie Żyje Nam”
(mówione)
Gdzie zniknął trup?
Mieli go pochować, a to on bawi się w chowanego.
Gdzie zniknął trup?
Zupełnie tak, jakby zapadł się pod ziemię.
1.Gdzie zniknął trup?
Choć prób
podjąłem wiele, nie znalazłem go.
Gdzie zniknął trup?
Na słup
już nakleiłem kartkę: widział kto?
(Przedsiębiorca)
Postępy zrób,
bo w dziób! –
(Detektyw)
tak grozi szef i napomina mnie.
Gdzie zniknął trup?
Kiedy szukam kogoś, zawsze patrzę bacznie, aż gdzieś
odnajdzie się.
2.Gdzie zniknął trup?
Sześć stóp
pod ziemią już powinien przecież być.
Lepiej się skup,
bo klub
tajniaków powie tobie: weź stąd idź!
Tam czeka grób,
więc zrób,
co trzeba, by móc sprawę zamknąć już.
Gdzie zniknął trup?
Choć talentem zwykle błyszczę, dziś nie myślę ściśle,
poddam się, cóż…
06A co to, oliwy już nie ma?z „Stolarz Nie Żyje Nam”
1.Gdy cię żona właśnie zdradza z przyjacielem,
myślisz sobie: „Nie no, tego już za wiele!
W całym bloku są słyszalni,
zaraz wtargnę do sypialni
z rewolwerem i oboje ich zastrzelę!”.
I już myślisz, gdy błagają cię o litość:
„Oto właśnie słyszę słowa ich ostatnie!”.
I do głowy nigdy by nie przyszło ci to,
że w tej chwili nagle kurek ci się zatnie…
Ref.A co to, oliwy już nie ma?
A co to, oliwy już nie ma!?
Broń trzeba smarować,
do blasku doprowadź
ją kroplą oliwy lub dwiema! ×2
2.Gdy ci forsy brak, a kochasz ją na zabój,
nic prostszego: idź pobliski bank obrabuj!
A jak wpadną policjanci,
żeby popsuć cały plan ci,
nie trać głowy, w końcu masz niejeden nabój.
Cały oddział już ci każe paść na ziemię.
Ty ze szmalem chcesz wycofać się pomału.
Ciągniesz cyngiel, bo nie jesteś bity w ciemię,
ale co to, chrzęst pod palcem i brak strzału…
Ref.A co to, oliwy już nie ma?… ×2
3.Życie zbrzydło tak, że masz go całkiem dosyć.
Chyba pora z tego świata się wynosić.
Mówisz: „Wyjście znam genialne,
zaraz w głowę sobie palnę!
Na rewolwer odłożyłem przecież grosik”.
Już wygodnie siadasz więc na brzegu pufy,
a w bębenku każda z komór jest nabita.
Gdy z nadzieją zerkasz wreszcie w wylot lufy,
spust naciskasz, a tu zamek smętnie zgrzyta…
Ref.A co to, oliwy już nie ma?
A co to, oliwy już nie ma!?
Broń trzeba smarować,
do blasku doprowadź
ją kroplą…
(STRZAŁ)
07Wesoły konduktz „Stolarz Nie Żyje Nam”
1.(Detektyw)
Idzie kondukt pogrzebowy,
lecz nie trzeba ronić łez
ani z czcią pochylać głowy –
próżny gest.
(Przedsiębiorca)
Z chmur nie lecą krople łzawe,
nie czuć wiatru zimnych tchnień.
Wyszło słońce, mamy nawet
ładny dzień!
(Stolarz)
Orszak, który się wyłania,
też ma kilka rzadkich cech.
Bo w rozmowach zamiast łkania
słychać śmiech!
(Grabarz)
Idą dziarscy i ładniusi,
demonstrując lekki krok,
bo na barkach nikt nie musi
dźwigać zwłok.
Ref.No to co, że dziś brak nieboszczyka?
Gdy są goście i kwiaty, i śpiew.
Niechaj nam, niechaj nam gra muzyka.
Ach, jak do do do do do dobrze,
że dziś po po po po po po…
No to co, że dziś brak nieboszczyka?
Gdy są goście i kwiaty, i śpiew.
Niechaj nam, niechaj nam gra muzyka.
Ach, jak do do do do do dobrze,
że dziś po po po po po… (grzeb)
2.(Organista)
Jeszcze zamiast przywdziać czernie,
jak przystało, Boże mój,
kolorowy jest niezmiernie
każdy strój!
(Wdowa)
A gdy grabarz dół przysypie,
choćby ten i pusty był,
będą bawić się na stypie
z całych sił.
(Grabarz)
Zapomnijmy o żałobie
i nie palmy żadnych świec.
Bowiem nikt nie musiał w grobie
dzisiaj lec!
(Samobójca)
Póki piasek jest w klepsydrze,
póki Mojry przędą nić,
póki Śmierć nam dusz nie wydrze,
trzeba żyć!
Ref.No to co, że dziś brak nieboszczyka?… ×2
Teksty z tego spektaklu — wkrótce.
Teksty z tego spektaklu — wkrótce.